Posty

34. W końcu to ty mu dałaś tyle miłości, opieki i w dodatku dom.

Irlandia była super, a na dodatek kolejna wycieczka i to jeszcze bez zero wysiłku. Bo Alex była super, nie marudziła a do tego od razu złapałyśmy dobry kontakt. Zdjęć jak zawsze było sporo, i dla niej i dla mnie. A do tego każdemu dokupiłam mały prezent. Spakowanie tej napchanej walizki nie było łatwo, zwłaszcza, że były super wyprzedaże i musiałam się trochę obkupić. W końcu  coś mi się też należy. *** Coriny nie było już dwa dni, a na dodatek Sunny zachowywał się dziwnie. Siedział, a raczej leżał praktycznie pod drzwiami, nie chciał nic jeść i na spacer chodził jak go ciągnąłem bo to jego pora. Na początku myślałem, że to dlatego, że Corina wyjechała, bo już raz tak było, ale jednak było to za długo, dlatego zadzwoniłem do weterynarza. I nie wiem dlaczego dopiero jutro mogli mnie przyjąć. Byłem trochę na to zły, ale kiedy pojechałem na wizytę z nim to byłem już wściekły. Nie chcieli mnie przyjąć wcześniej, a teraz mi mówią , że to już za późno? Na dodatek to ja musiałem p...

33.To są nasze pierwsze wspólne święta i wspólne prezenty.

Jak się okazało miałam jechać do Irlandii z Alex bo mi zaproponowałam, więc w sumie ten pomysł mi się podobał. Tyle tylko, że to miało być prawie przed samymi świętami, więc trzeba było zakupy zrobić o wiele szybciej . Dziś był szary i dosyć zimny poranek, a Sunny nie chciał tak szybko wracać do mieszkania więc myślałam, że tyłek mi odpadnie od tego zimna. Ale wróciłam do środka i zaparzyłam nam kawę i robiłam śniadanie, kiedy przebudził się Jorge. Wczoraj był na piwku z kolegami z drużyny, a dzisiaj miał na późniejszą godzinę na trening. Uśmiechnęłam się do niego i podałam kubek. - No to co? Dzisiaj zakupy? - Tak. - i postawiłam kanapki na stole - Jeśli dalej masz ochotę. - zaśmiałam się - Bo jak nie, to wezmę Carmen, albo Melisę. - Kuszące. - a ja tylko na niego spojrzałam krzywo - Ale mogę iść. Zdecydowanie. - To są nasze pierwsze wspólne święta i wspólne prezenty. - zauważyłam - Ale nie mogę cię zmusić, więc jeśli nie chcesz iść to nawet sama sobie pójdę. - No już dob...

32.Jeden pomysł, a ty już planujesz i promieniujesz.

Sprawa jednego wyskoku Jorge została już wyjaśniona, i skupiliśmy się na sobie. Zwłaszcza, że jak się okazało dostałam się na ten kurs. Dlatego siedziałam właśnie na łóżku i obliczałam na ile mi starczy na dojazdy do Barcelony. Ale nie było tego dużo, dlatego już byłam na siebie zła, że w wakacje zamiast skupić się na sesjach każdego dnia to wolałam jakoś odpoczywać. A teraz kiedy nadeszła zima miałam mniej zapisanych miejsc w kalendarzu. Jorge akurat wrócił ze spaceru z psiakiem i sam usiadł obok mnie. - I jak tam? - Kiepsko, chyba muszę się zakręcić gdzieś do pracy. - Zapytaj ojca czy nie możesz pomóc. - Właśnie chcę to zrobić. Dlatego pójdę do niego jutro. Heh... szkoda, że nie pomyślałam w wakacje o tym i nie robiłam sesji codziennie. - Oj tam, damy sobie radę. - No tak. Najwyżej tylko ty pójdziesz na prawko. - Ej, ej. Mieliśmy iść razem. Zresztą zaoszczędzimy i po trzech miesiącach pójdziemy. - No dobrze. - Ale co będziesz robić? - Nic? Zdjęcia zrobiłam już...